ďťż
Strona główna
  Jak kochać drugą osobę... i osiągnąć sukces w małżeństwie

Jak kochać drugą osobę... i osiągnąć sukces w małżeństwie





Kloo - 2006-04-22, godz. 19:44
Na I część dyskusji zapraszam do tematu "Jak kochać drugą osobę i nie grzeszyć?", link | Moderator
--

Może to staromodne ale powiem : Marzyłem o takiej żonie ,przyjaciółce którą będę równie mocno kochał mając nawet lat siedemdziesiąt ;)





Sebastian Andryszczak - 2006-04-22, godz. 23:43
a czy to marzenie się spełniło?




Kloo - 2006-04-23, godz. 07:29
Sebciu
Mogę już więcej napisać bo nie stoi nade mną moja Marysia. Powiem tak :

ONA wytrzymała ze mną już prawie 40 lat ( dawniej póżniej się żeniliśmy bo armagedon tuż tuż ). I mimo iz mówi, że drugi raz też by mnie wybrała, to wiem , że nie jestem łatwym egzemplarzem.

Co do mnie to tylko mogę powtórzyć za 31 rozdziałem Przypowieści : MAM PERŁĘ W PERLE, KLEJNOT NIE RÓWNY ŻADNEMU NA SWIECIE.

Takiej miłości i towarzysza Wam zyczę a uwierzcie mi staremu warto jej starannie poszukać.

Resztę po zebranku dopowiem, pa :rolleyes:




Terebint - 2006-04-23, godz. 07:49
Ja również z wielką ochotą Ciebie wysłucham Kloo. :)

pzdr. :)





Kloo - 2006-04-23, godz. 11:41
Jeśli ktoś Wam powie że zycie to bajka to juz napewno w to nie uwierzycie.

Powiem tak z moją ukochaną tylko się nie biliśmy. Reszta to normalność wpisana w związek każdej pary.
Szczęście polega tylko na tym,aby potrafić przejść z miłością i szacunkiem do siebie nawzajem przez całe wspólne życie. I rzecz najważniejsza !!! : możemy być źli na tych czy tamtych Niewolników Rozumnych czy mniej rozumnych

to zawsze i wszędzie pamiętajmy: każdy sam za siebie zda sprawę przed Bogiem.

Jaka jest recepta zapytacie ???

Powiem szczerze. Nie jest to łatwe dla mężczyzny.
Zwłaszcza mężczyzny z ogromnie rozwiniętym poczuciem .........echhh..........

prawdziwi mężczyźni wiedzą o czym mówię....

Pokorne przyznanie partnerce, że : miałaś kochanie rację - jest sztuką której ja nauczyłem się ( tej wielkiej sztuki POKORY ),dopiero po 10 latach małżeństwa

Receptą jest więc własny wzajemny szacunek i jeden wielki kompromis.

Niestety zrozumienie tego nie przychodzi łatwo, a czasami wręcz przychodzi za późno. Czego dowodem są u nas tak liczne rozwody, zdrady i podwójne życie.

Zauroczenie sobą i swymi ciałami - jak wiecie z doświadczenia - mija dosyć szybko
Znam przypadki, że trwa to jeszcze do 2 lat u najbardziej wytrwałych. Ale co potem ? Nowe ciało, nowa miłość ??

Wtedy zaczyna być naprawde ważne to co jak Wam powiedziałem przychodzi najpóźniej. Zakończe to słowami samego Boga :

....zatem kładę przed Tobą życie i śmierć...... :rolleyes:




Sebastian Andryszczak - 2006-04-23, godz. 12:02
dopowiadając to, co Kloo napisał o niewolnikach rozumnych i nierozumnych oraz o samodzielnym zdawaniu sprawy przed Bogiem... myślę, że sądzeni będziemy przede wszystkim z miłości. Nawiązując do przypowieści o owcach i kozłach powiem, że Jezus nie mówi "idźcie precz wy którzy podważaliście wiarygodność strażnicy", ale mówi o miłości: o tym czy nakarmiliśmy głodnych, napoiliśmy spragnionych itd. Dziwne byłoby gdybyśmy byli rozliczani z czynów miłosierdzia wobec osób postronnych, a nie byłaby brana pod uwagę postawa wobec współmałżonka... a więc, możnaby powiedzieć: jeśli żona pragnie czułości, przytul ją, jeśli łaknie Twojej uwagi, wysłuchaj ją... itd.

parafrazując słowa Apostoła Pawła, powiem, że Bóg nie jest niesprawiedliwy, aby nie zobaczyć i nie wziąć pod uwagę tego, że ktoś kochał współmałżonka i był nie tylko wierny, ale i kompromisowy i umiejący słychać...

piękne i mądre jest to, co mówisz Kloo...

myślę, że być może w organizacji ŚJ, która obsesyjnie podkreśla podporządkowanie żon, przejawianie ducha kompromisu jest chyba jeszcze trudniejsze niż w świecie. Psycholodzy świeccy mówią o potrzebie kompromisu, a strażnica niby tez o tym mówi, ale jednocześnie natrętnie podkreśla podporządkowanie kobiet. I mężczyzna łatwo ulega tej pokusie... Pokusie podkreślania swojej władzy i swojej racji...




qwerty - 2006-04-23, godz. 12:05
Sebuś, lejesz miód na moje serce, a jeszcze niedawno prawie byśmy się pozabijali jak pisałam o DOMINACJI mężczyzn w zborach :)))))))))))))




Sebastian Andryszczak - 2006-04-23, godz. 12:46
qwerty, ja po prostu uważam, że niedobre są zarówno odchyły w kierunku dyktatury mężczyzn jak i dyktatury kobiet... no i uważam, że dyktatura kobieca jest 100x bardziej szkodliwa...

kompromis i zrozumienie, to jest to, co jest potrzebne, zwłaszcza w rodzinie...

nawiasem mówiąc, państwo, rodzina i religia to trzy odrębne społeczności. Jestem za przewodnictwem męskim w sprawach religii (nigdy nie zaakceptuję ani pani proboszcz ani papieżycy) oraz za niecałkowitą dominacją mężczyzn w strukturach państwowych, ale za kompromisem w małżeństwie. W małżeństwie nie akceptuję dyktatu kobiet bo to jest odchył 100x gorszy od dyktatu mężczyzn.

a więc, mój stosunek do tych spraw się nie zmienił... nadal popieram męskie przewodnictwo w sprawach religijnych i państwowych. Zauważyłem jedynie, że w przypadku przeakcentowania tego tematu, może on (jako skutek uboczny) zaowocować niezbyt dobrą atmosferą w życiu rodzinnym.

Uchowaj Boże, przed feministyczną odmianą ŚJ: sekta o podobnej strukturze i metodach działania, ale zarządzana przez kobiety, to byłoby coś 100x bardziej koszmarnego...

ale trzymajmy się tematu: jak osiągnąć sukces w małżeństwie. Drogą do sukcesu jest kompromis...




Voldemort - 2006-04-23, godz. 14:18
A jak dlugo jestes w zwiazku malzenskim ze tak pieknie piszesz ? Sebastianie ?




qwerty - 2006-04-23, godz. 15:27
sukces........ w małżeństwie
moim zdaniem to umiejętność rozmowy, wyrażania swoich uczuć i konstruktywne kłótnie....
Seba, nie wiem co jest gorsze, czy władza 100% m czy 100%k, wiem jedno, ze rządzić czymkolwiek powinni ludzie którzy się na tym znają i mają predyspozycje oraz wykształcenie obojętnie czy K czy M.
Natomiast rządy zarezerwowane w jedynej słusznej tylko dla M którzy pojęcia o tym nie mają są dla mnie nie do zaakceptowania i przyjęcia, Kobiety które nie sa kształcone w tym kierunku, będac na tych stanowiskach dzięki swojej intuicji i dobru zrobiłyby mniej krzywdy ludziom. Tak uważam.




cara - 2006-04-23, godz. 16:33

W małżeństwie nie akceptuję dyktatu kobiet bo to jest odchył 100x gorszy od dyktatu mężczyzn.

Oczywiście, bo to kobiety biją swoich mężów i dzieci, gdy stają się 'głowami rodziny', znęcają sie nad nimi psychicznie i fizycznie, siłą zmuszając do posłuszeństwa i uległości.

:lol: :lol: :lol:

Położyło mnie to zdanie na łopatki :D




qwerty - 2006-04-23, godz. 16:38
faktycznie cara :) ja odnosilam to do rządów ogólnie ale fakt że nie mozna powiedzieć że rządy jakiekolwiek nawet w małżenstwie kobiet są gorsze bo nie są.
Jak wyżej wspomniałam kobiety mają intuicje i dobroc i to sprawia że nie czynią ( nie wnikając w wyjątki ) krzywd.
:)




Terebint - 2006-04-23, godz. 19:43
Uważam, że mężczyzna i kobieta to dwie połówki stworzone na podobieństwo Boże. Jak jedna część Boga może być ważniejsza od drugiej?

Jeśli chodzi o systemy polityczne i religijne to wystarczy spojrzeć na szczęście i bogactwo krajów, i porównać to z pływem kobiet na te dziedziny życia.
Np. polityka. Za najszczęśliwsze i najbogatsze uchodzą kraje skandynawskie. Odgórnie (chyba Konstytucyjnie?) ustalone jest, że 50% polityków to muszą być kobiety. Gdy jest zachowana taka równowaga można wtedy śmiało powiedzieć, że "ciało" funkcjonuje prawidłowo. ;) Bo przecież nie może być w jakiejś dziedzinie mniej lub więcej którejś części Boga.
Podobnie jest z religiami. Im mniej na przestrzeni wieków miały do powiedzenia kobiety, to tym krwawsze były religie. I tak jest do tej pory. Przykład Islamu, katolików, czy świadków Jehowy jest perfidny. Natomiast protestantyzm uchodzi za religię bardziej kreatywną (poza pewnymi odłamami) - pewnie dlatego, że tam mężczyźni nie są nauczeni rządzenia kobietami, ale przewodzenia kobietom w życiu oraz wsłuchiwania się w ich rady.

Teraz to wystarczy przełożyć na płaszczyznę małżeństwa. ;)

Głupio się czyta posty w XXI wieku zalatujące średniowieczem. :(

pzdr. :)




Sebastian Andryszczak - 2006-04-23, godz. 20:11
voldemorcie, ja tylko wyrażam swoją opinię, nic więcej... uważasz, że będąc kawalerem nie mam prawa wyrażania opinii, jak sobie wyobrażam udane małżeństwo? Ja opieram się na pozytywnym doświadczeniu moich rodziców. Oni są autorytetem w tej dziedzinie. To są ludzie którzy w tej dziedzinie odnieśli sukces.

Prawdę oczywistą:
W małżeństwie nie akceptuję dyktatu kobiet bo to jest odchył 100x gorszy od dyktatu mężczyzn. cara skomentowała:
Oczywiście, bo to kobiety biją swoich mężów i dzieci, gdy stają się 'głowami rodziny', znęcają sie nad nimi psychicznie i fizycznie, siłą zmuszając do posłuszeństwa i uległości. Czyżbyś kwestionowała to, co oczywiste? Mógłbym odpisac to samo co Ty:
Położyło mnie to zdanie na łopatki A swoją drogą to ciekawe, na jakiej planecie mieszkasz, caro?

Terebincie, ciekawa teoria.
Szkoda tylko że mało wiesz o protestantach i ich krwawych ofiarach. No tak, katolicyzm ma gorszy PR :)
A swoją drogą, to nie widze powodów, aby w XXI wieku nie czerpać ze spuścizny średniowiecza, najszczęśliwszej i najwspanialszej epoki w dziejach ludzkości...

Na koniec, zapytam sie Terebinta od trzy rzeczy:

1) czy zauważyłeś, że mój pogląd na małżeństwo jest bardziej "postępowy" od tradycyjnego poglądu na państwo i religię? Doczytałeś się chyba, że nie popieram męskiej dyktatury w małżeństwie?

2) co "średniowiecznego" jest w szukaniu kompromisu i wysłuchiwaniu kobiety przez mężczyznę?

3) jak to zmierzono, że Skandynawowie są szczęśliwi?
Czy wiesz, że wg badań amerykańskich, najbardziej uśmiechnięci są mieszkańcy Kuby?
I to bynajmniej nie z powodu ustroju ani sposobu sprawowania władzy przez Fidela...




Doris - 2006-04-24, godz. 06:34
Witam wszystkich.... piękną kwintesencję miłości ujął Kloo w swojej wypowiedzi. Zgadzam się z poglądem, że to z miłości będziemy rozliczani. Bo ona jest sensem życia i to z niej wypływają wszelkie inne wartości - zaufanie, szacunek, przyjaźń, bezinteresowność.... całego dobra jest źródłem.

Traktujemy partnera jako połowę siebie - a jak chcemy traktować siebie? To oczywiste, że najlepiej, jak potrafimy. Zatem musimy nauczyć się najpierw szacunku do siebie aby móc kochać innych. A szacunek do siebie powiązany jest ze zrozumeniem, po co jesteśmy? dlaczego? co jest ważne tak naprawdę? do czego dążymy? Jesli bedziemy w porządku wobec siebie, wobec Boga, pokochamy siebie, Boga, to Bóg pokocha nas a my odnajdziemy sens - w dawaniu miłości i w czerpaniu z niej.... zaczynam rozumieć słowa "miłość jest wielkoduszna(...), wszystko znosi(...)", zaczynam poznawać sens, prawdziwy sens bezinteresowności zawarty w traktowaniu kogoś jaką nieodłącznej częsci siebie. Wtedy kompromisy sa rzecza naturalną. Nie jakimś wyrzeczeniem, ale wręcz wyzwoleniem się..... życzę wszystkim aby tak kochali.... nie tylko partnera zyciowego ale wszystkich ludzi....

Ludzie źle pojmuja "honor" - przyznanie sie do winy wydaje im się ujmą na honorze, pytanie o coś - wyrażeniem słabości, prośba o pomoc - nieporadnością.... a to przeciez jest wyznacznik mądrości, bo nikt nie wie wszystkiego i pokora jest elementem pewnej inteligencji, jest wartością! W każdej dziedzinie.
I cięzko nam zacząć, zamemu z siebie zainicjować jakiś miły gest, podarowanie komuś czegoś, ot, tak... Ba! nawet cięzko uśmiechnąc sie do kogoś wyrażając serdecznośc w codziennych, zwykłych relacjach. A jak juz spóbujemy, to przynosi tak owocne efekty, że one nas samych zaskakuja. Ale warto spróbować. Takie mnósto pomocy, ciepła, serdeczności, które dostaję od niego, zawsze, bez względu na to, że mi "czasem puszczaja nerwy" zaowocowało taka więzią, takim odwzajemnieniem, że po raz pierwszy zdałam sobie w życiu sprawę, że faktycznie ciało, zauroczenie, zabawa wspólna to jest nic. Oby nie minęło, ale wspólna relację budujemy na wartościach findamentalnych, a seks? Jest bardzo ważny, ale to element dodatkowy, sam nie ma racji bytu i w dodatku ..... jak stały?

Jeśli chodzi o dominację mężczyzn... dokładnie każdy niech robi, w czym jest najlepszy, ale nie wzbronimy sie przed pewnymi róznicami w fizjologii i pewnych dominujących cechach u każdj ze płci. Jesli nikt nie robi nic na siłe, to po prostu wykorzystujmy swoje predyspozycje psycho-fizyczne, nie zabraniajac z góry kobiecie bycia papieżem np.




Doris - 2006-04-24, godz. 06:35
Jak zwykle sie streściłam :D




Kloo - 2006-04-24, godz. 06:59
NOBEL to za mało dla Doris :rolleyes:

Jej wypowiedz zasługuje na osobny cały 32 Rozdział Przypowieści




Doris - 2006-04-24, godz. 07:19
Dziekuję.....




Kloo - 2006-04-25, godz. 05:53
Może jeszcze pare słów z Raya Franza. Myśle, że warto je często cytować i zapamiętać wprowadzając w życie, jak chociażby nawyk codziennego czytania tekstu ze Słowa Bożego :rolleyes:

......Wyobraźmy sobie dom, gdzie mąż jest zarówno ojcem jak i jedynym zarabiającym na życie. Jeśli postanowił egzekwować swoją władzę przez listę przepisów, ustanawiając specyficzne reguły, które jego żona ma przestrzegać. Ustanawiając prawo, jak dom ma być prowadzony, sposób, dni i porę wykonywania przez nią prac domowych i obowiązków rodzinnych takich jak: sprzątanie, zakupy, przygotowywanie posiłków, troska o odzienie I wychowanie dzieci – mąż może mieć bardzo uporządkowany dom, wszystko zgodnie ze schematem. Ale najprawdopodobniej, jego żona będzie nieszczęśliwa. Będzie to jedynie wymuszone przez jego władzę. Nigdy też nie dowie się, czy jego żona kierowała się miłością.

Przeciwnie, mąż, który wierzy w potęgę miłości i dobroci, którego myślenie nie jest fałszywym poczuciem przewagi, ale który szanuje i ufa żonie szanuje jej inteligencję, jej zdolność do dbania o wszystko z własnej inicjatywy, który wierzy, że jej zainteresowanie domem i rodziną jest tak gorliwe jak jego, może cieszyć się zarówno dobrze utrzymanym domem jak i daleko szczęśliwszą atmosferą. Może to osiągnąć dobrym kontaktem, dyskusją, dzieląc się decyzjami i konkluzjami, nie pokazując arbitralnej władzy, że wszystko to płynie z miłości do jego żony, z ich małżeństwa i rodziny.

Zewnętrzne efekty w tych dwóch wypadkach mogą się wydać takie same, ale wewnętrznie są bardzo różne. Klucz tkwi w odmiennym duchu i motywacji. I to jest ta różnica, która tyczy życia chrześcijanina i różnica między byciem pod władzą prawa, a życia w łaskawej dobroci Boga poprzez Jezusa Chrystusa.

Jest to zapewne przejaw mądrości Bożej. Miłość i wiara, prawdziwe reguły chrześcijanina, mogą przeniknąć głęboko w nasze myśli i serce. Mogą dotykać każdej strony życia w sposób, w jaki nigdy nie dokona tego prawo czy przepisy. Ponieważ nie będąc zależnymi od prawa, chrześcijanin jest postawiony w sytuacji, kiedy musi pokazać, kim jest rzeczywiście w swoim sercu. I że wyłącznie liczy na Boga.

:rolleyes:




Epoka - 2006-04-25, godz. 21:10
Kloo to czy Franz, slicznie :)




Kloo - 2006-04-25, godz. 21:24
dziekujemy,przekaze Rayowi ;)




cara - 2006-04-26, godz. 17:39
Ja mam pytanie... Artykuł o zdrowiu psychicznym świadków zawiera ileś tam punktów odnośnie zakazów w Organizacji, m.in.


Okazywanie zbyt wielkiej namiętności podczas stosunków płciowych z partnerem małżeńskim (niemoralność )

Dotąd wydawało mi się, że WTS nie ingeruje zbytnio w sprawy łózkowe małżonków. Czy ten punkt jest przesadzony, czy faktycznie zachwala się "umiarkowaną radość" z obcowania z partnerem?

Dziwnym trafem przypomina mi to zalecenia średniowiecznych myślicieli: "Obejmować kobietę to tak jak obejmować wór gnoju..." (Odo z Cluny, w. X)

Pozdrawiam




Terebint - 2006-04-26, godz. 18:35

Ja mam pytanie... Artykuł o zdrowiu psychicznym świadków zawiera ileś tam punktów odnośnie zakazów w Organizacji, m.in.


Okazywanie zbyt wielkiej namiętności podczas stosunków płciowych z partnerem małżeńskim (niemoralność )

Dotąd wydawało mi się, że WTS nie ingeruje zbytnio w sprawy łózkowe małżonków. Czy ten punkt jest przesadzony, czy faktycznie zachwala się "umiarkowaną radość" z obcowania z partnerem?

Niektóre z tych punktów już są nieaktualne. Takie zalecenia chyba były w latach 70. ;)
Dziwnym trafem przypomina mi to zalecenia średniowiecznych myślicieli: "Obejmować kobietę to tak jak obejmować wór gnoju..." (Odo z Cluny, w. X)
Chyba wtedy bardzo rzadko czytano Pieśni nad Pieśniami. ;)

pzdr. :)




cara - 2006-04-26, godz. 19:00
Obowiązywało tylko jedno światło w jej sprawie :P Oblubieniec to Bóg, oblubienica to Kościół. I chyba nadal obowiazuje... (nie wiem).




Sebastian Andryszczak - 2006-05-27, godz. 18:17
obecnie obowiązują trzy równoległe ścieżki interpretacji:
1) Chrystus / Kościół
2) Jahwe / Izrael
3) mężczyzna / kobieta

a więc mało kto woła, jak Henryk ("petting?! Chrystus?! z Kościołem?!")




Artur Schwacher - 2006-05-30, godz. 06:01
4. Bóg - człowiek
5. Chrystus - człowiek

I to nie jest jeszcze lista doprowadzona do konca, ale nie chce namieszać.
Tak więc nie ma jednej oficjalnej interpretacji. A tak a propo jako polonistka - to cara powinna tą liste uzupełnić ;)




cara - 2006-05-30, godz. 07:37
Arturze, interpretacje religijne chyba mnie na filologii nie będą interesowały ;) Ja tam widzę chłopca i dziewczynę i niech tak na razie zostanie ;) Swoją strogą, dużo się zrobiło tych interpretacji i z uwagą pośledzę je dalej ;)

Pozdrawim :rolleyes:




Artur Schwacher - 2006-05-30, godz. 07:51
Nie miałas tego w liceum?

Ja miałem i na religi i na języku polskim




cara - 2006-05-30, godz. 09:25
Na religię nie chodziłam, a obecny program nie przewiduje Biblii poza Księgą Hioba. Dobrodziejstwa reform :angry:

(i już kończymy czatowanie ;))




Liberal - 2006-05-30, godz. 11:05

Dotąd wydawało mi się, że WTS nie ingeruje zbytnio w sprawy łózkowe małżonków. Czy ten punkt jest przesadzony, czy faktycznie zachwala się "umiarkowaną radość" z obcowania z partnerem?
Pisałem o tym kilka lat temu:
http://www.brooklyn....lzyciekontr.htm

Siedzę nad aktualnienim tego materiału + "objawienia" na temat masturbacji. Zapowiada się ciekawie ;)

Pzdr.




Oko-Rentgen - 2006-05-30, godz. 11:11
Miejmy nadzieje, ze jak "objawienie" na temat masturbacji dotrze do Brooklyna, to nie beda musieli go odpompowywac. ;)




Liberal - 2006-05-30, godz. 11:20
Miałem na myśli "objawienia", które wypłynęły z Brooklynu :)
Ja tam żadnych objawień ani wizji nie mam w tej materii :P

Pzdr.




Oko-Rentgen - 2006-05-30, godz. 11:23
No to dzieki bogu, bo "poleglych" musieliby akkordowo na noszach wynosic. ;)




dariusz - 2006-06-07, godz. 09:18
co to znaczy " i osiągnąć sukces w małżeństwie " ?

Czy to oznacza dojść do jedności w panu wg. Pisma Sw. ( i staną się jednym )?.
Trudna sprawa biorąc pod uwage wszystkie małżeństwa w Bibli

Czy też może oznacza to dom , samochód , dzieci , pieniądze , wycieczki razem?.
Taki jest stereotyp w dzisiejszych czasach jeśli chodzi o rodzine i małżeństwo.

Myśle że sukces składa się z poprzedzających go małych sukcesików.
Na tym polu zawsze jest coś do zrobienia.
Kto może powiedzieć zrobiłem jusz wszystko i doszłem do końca drogi
zwanej sukcesem w małżeństwie ?.

Nie zapomnijmy " śpieszyć się kochać innych ludzi ".




cara - 2006-06-07, godz. 09:30
Jak trudne jest dokonanie takiego czynu, widać po odzewie w tym temacie... Chyba każdy z nas boi się, że związki, jakie stworzy, okazą nie nietrwałe. Nie zawsze wiemy, gdzie leży środek- by nie być od siebie za daleko, ale i się nie opleść sobą, jak bluszcz. Zwłaszcza, że (nie wiem, jak inni Forumowicze), ja nie mam ani jednego dobrego przykładu "sukcesu w małżeństwie"... Wszyscy po 20 latach albo żałują po cichu, albo na głos. Smutne :( I jak tu nie powielić schematu, kiedy brak wzoru?
Wystarczy spojrzeć na nieustającą dyskusję w innych zakamarkach internetu...





 Wštki
 : 'Małżeństwo' Jahwe
 : Małżeństwo ŚJ skazane: molestował przez 20 lat przy cichej aprobacie żony z archiwum Silentlambs
 : Współczesny model małżeństwa i rodziny w społecznym nauczaniu Kościołów (...) oraz w ujęciu ŚJ praca magisterska
 : Proporcje płci w ŚJ a kwestia seksualności i zawierania małżeństw
 : Idealny materiał na Świadka Jehowy? Jak opisalibyście taką osobę?
 : Honor a miłość Biblijna czy można kochac i nie byc martyrologiem?
 : Dlaczego Swiadków Jehowy trzeba kochac i szanowac?
 : kto zna tę osobę?
 : Druga Biblia Organizacji Watchtower
 : Jak kochać drugą osobę i nie grzeszyć? .... na ile można sobie pozwolić .... dlaczego falszuja kolor nieba na marsie
czy w belastingdienst mówią po polsku
biała sukienka i czarne buty
buty rylko pl
oczekiwanie na 2 kreski na ciazowym
 . : : .
Copyright (c) 2008 Rapidshare | Designed by Elegant WPT